środa, 22 listopada 2017

Gęsina pieczona z sosem dyniowym


Miałam przygotować danie na konkurs "Zdrowa jesień na talerzu" #myAmbition .
Zdecydowałam się na gęsinę, która mimo, iż jest bardzo kaloryczna, to ma bardzo korzystny skład tłuszczów. Jest w niej dużo kwasów jedno- i wielonienasyconych, w tym znacznie więcej korzystnych dla serca kwasów omega-3 i omega-6 w porównaniu z innym drobiem.
Kwasy te wpływają m.in. na obniżenie poziomu złego cholesterolu (LDL) we krwi,  podwyższenie dobrego (HDL), ponadto wspomagają pracę mózgu.
Dawniej polska gęsina była jadana w okresie jesienno-zimowym. Na szczęście, za sprawą akcji Slow Food Polska „Gęsina na św. Marcina”, wiele się zmieniło i mięso wróciło na nasze stoły. Dlatego korzystajmy z jej dobrego wpływu na nasze zdrowie i samopoczucie;-)
Aby danie było z typowo jesiennym akcentem, upiekłam je na dyni, a finalnie podałam z sosem dyniowym. Mówię Wam niebo w gębie:-)



Składniki:
  • 4-6 udek gęsich,
  • pół dyni (ja dałam średnią Hokaido),
  • 1-2 cebule,
  • majeranek suszony,
  • tymianek suszony lub świeży,
  • sól, pieprz,
  • woda do podlania
  • do zagęszczenia 1 łyżka mąki, 1 łyżka śmietany 18% (można pominąć).
Przygotowanie:
Udka umyć, wysuszyć. Natrzeć solą, pieprzem, majerankiem i tymiankiem. Odstawić na minimum 30 minut. Po tym czasie wrzucić udka na rozgrzaną patelnię, żeby wytopić tłuszcz. Przyrumienić. na dno brytfanki wyłożyć cebule pokrojone w piórka i plastry obranej dyni. Posolić i posypać tymiankiem. Na wierzch położyć przyrumienione udka. Podlać całość 3/4 szklanki wody. Przykryć naczynie i włożyć do nagrzanego do 180 stop. C piekarnika. Piec około 2h. Gdy mięso jest miękkie wyjąć na półmisek. Warzywa z sosem zmiksować. Można zagęścić mąką i śmietaną, ale nie jest to konieczne. Polać sosem upieczone udka. Podawać z kluskami śląskimi. Przepis w linku (klik).



danie podane na talerzu Ambition  Palette Taupe

Dla moich czytelników w sklepie Dajar obowiązuje zniżka 10% na produkty Ambition  na hasło ZDROWA-JESIEŃ (rabat obowiązuje do 31.12.2017r.)
 
https://dajar.pl/ambition



poniedziałek, 20 listopada 2017

Orkiszowy chleb dekoracyjny


W tym miesiącu zaproszenie od Amber do wirtualnej piekarni zapowiadało się bardzo obiecująco.
Dekoracyjny chlebek orkiszowy. Jednak mój tak spektakularny nie jest;-( 
Dopiero dzisiaj byłam w stanie odtworzyć filmiki, które pokazuje Dana i Amber, jak je zrobić.
No tak, ale ja na telefonie ich odtworzyć nie mogłam...a szkoda, bo piękne  wychodzą.
Mimo płaskiego kształtu smakuje wybornie. Powtórzę go na pewno!



Orkiszowy chleb dekoracyjny
cytuję za Daną – klik!


Zaczyn:
2 łyżki zakwasu z mąki orkiszowej ciemnej,
200g mąki orkiszowej ciemnej,
350g wody.
Wieczór, dzień przed pieczeniem chleba mieszamy składniki w misce i pozostawiamy do fermentacji na 14 godzin.



Ciasto właściwe:
Cały zaczyn,
650g mąki orkiszowej jasnej,
185g wody,
2 łyżeczki suchych drożdży,
18g soli himalajskiej.
Składniki ciasta łączymy i wyrabiamy około 5 – 8 minut.
Ciasto pozostawiamy do ponownej fermentacji na 2,5 godziny.
W tym czasie 2 razy w równych odstępach czasowych składamy ciasto na blacie posypanym mąką. Formujemy ciasto w 2 owalne bochenki i dalej postępujemy w/g tego filmiku.
Uformowane ciasto w kształcie liścia posypujemy mąką i pozostawiamy do wyrośnięcia na blasze z piekarnika wyłożonym papierem do pieczenia na około 1,5 – 2 godzin.
Pieczemy w naparowanym piekarniku 15 minut w 240st, następnie dopiekamy około 30 minut w temperaturze 200st. już bez pary.


* instrukcje formowania chleba – klik!
Moja uwaga: jak dla mnie chlebek jest dość słony, następnym razem użyję mniej soli.


wtorek, 14 listopada 2017

Gozo i Malta - leniwe i spokojne wakacje



Mój tegoroczny urlop zaplanowałam już rok wcześniej. Taka forma spędzania czasu w gronie przyjaciół i znajomych bardzo mi odpowiada. Na wyjeździe wrześniowym było nas 16 osób (8 par). Oczywiście sama bym tego do końca nie spięła. Poprosiłam o pomoc  moją przyjaciółkę Justynkę, z którą już bywałam  na Jej autorskich wojażach.  I tym razem nie zawiodłam się. Wszystko było dopięte i perfekcyjnie dopracowane. Pomysł wyjazdu okazał się być strzałem w 10, bo nie było osoby, która byłaby niezadowolona z takiej formy wypoczynku. Wynajęte mieliśmy 2  10-osobowe domy (tzw. farmhouse, z których  Gozo słynie), połączone  tajemną furtką w ogrodzie. Dzięki temu wszystkie posiłki jadaliśmy wspólnie na tarasie. Tu również spędzaliśmy nasz wolny czas podczas wieczornych biesiad. Doskonałe jedzenie popijane lokalnym winem z lekko słonawym posmakiem (Issland effect), spora dawka humoru, otoczenie bliskich osób, klimat i spokój wyspy, bez tłumów... Możecie uwierzyć mi na słowo – było cudnie:-) Dziewczyny rozpieszczały nas gozańskimi przysmakami, przygotowując pyszne posiłki i zaskakując różnorodnością smaków. Między innymi dlatego preferuję  wyjazdy w takiej formie. Oczywiście sama też miałam malutki wkład w te doznania;-)
Podróż rozpoczęliśmy zbiórką na lotnisku we Wrocławiu, z którego mieliśmy lot na Maltę (około 2,5h). Stamtąd autobus zawiózł nas  na prom do miejscowości Cirkewwa. Po 30 minutach byliśmy już na Gozo.  Do miejscowości Xaghra, gdzie rezydowaliśmy mieliśmy bardzo blisko. Trasę taką pokonywaliśmy kilkakrotnie, bo oprócz Gozo poznawaliśmy również największe atrakcje Malty.
Poniżej zdjęcia z naszej wyprawy. Z założenia to nie miała być  stricte wycieczka, ale raczej relaksowy, luźny wypad. Jednak  jedno  nie wykluczało drugiego.  

poniedziałek, 6 listopada 2017

Pieczarki faszerowane


Tak przygotowane  pieczarki robię już blisko 20 lat. Nie zdawałam sobie sprawy, że to już tyle lat minęło, kiedy natknęłam się na nie  w Wysokich Obcasach. Ale to faktycznie było jeszcze w latach 90-tych;-) Obsmażone na patelni nie są może zbyt dietetyczne, ale gwarantuję, że smakiem powalają i od czasu do czasu możemy sobie na małe szaleństwo kulinarne pozwolić;-)
Duży wybór patelni i akcesoriów kuchennych znajdziemy na stronie z wyposażeniem kuchni DoGotowania.pl . Zmieniając kuchnię swoją na indukcyjną musiałam wymienić wszystkie swoje patelnie i garnki, a tam znalazłam fajne rozwiązanie w postaci adapteru, które pozwala na używanie naczyń nie przystosowanych do indukcji. Dzięki temu, ku uciesze mojej,  mogę nawet tak starą, zdobyczną na Bawarii, patelenkę używać ;-) Szkoda, że nie znałam takiego patentu wcześniej. Ileż bym zaoszczędziła...

czwartek, 26 października 2017

Papryka pieczona z mięsem mielonym i świeżymi ziołami


Nie wiem jakie  papryki lubicie najbardziej.
Ja co roku czekam na te białe odmiany.
Dzięki swojej delikatności nadają się do faszerowania,
  podkreślają wręcz smak nadzienia.
Zawierają małe gniazda z nasionami i w trakcie pieczenia zachowują swój kształt i wygląd.

niedziela, 22 października 2017

Zupa z zielonek



Mogłabym chodzić do lasu codziennie, zwłaszcza gdy wiem, że jest urodzaj na grzyby.
Będąc 2 tygodnie w Łodzi tylko o tym myślałam. 
Dlatego po powrocie z urlopu pojechaliśmy w nasze miejsca w poszukiwaniu leśnych zbiorów;-)
Najwięcej było zielonek. Podobno ich urodzaj zapowiada końcówkę grzybobrania...Tak mawiała moja babcia. 
Są to ostatnie grzyby, które rosną jesienią. Coś w tym jest, bo innych było jak na lekarstwo.
Zapraszam na aromatyczną zupę z zielonek. Mam nadzieję, że jeszcze nie ostatnią w tym sezonie;-)

wtorek, 17 października 2017

Pulled pork



Tegoroczny urlop mi się dość przedłużył. Wracam do pracy, bloga i życia ;-)
Choć to ostatnie jest nadal dość zaburzone przez to, że mamy na stałe pod opieką naszą niespełna roczną wnuczkę i sami rozumiecie, że po 20 latach bycia mamą przeistoczenie się w pełnoetatową babcię nie jest łatwe;-)
Dlatego ciężko mi jest wygospodarować czas na gotowanie, a co dopiero na robienie zdjęć, obrabianie i wrzucanie wpisów na bloga.
Obiecuję poprawę. Mam nadzieję, że wpisy moje systematycznie będę kontynuować;-)
Może dzisiejszy przepis niech będzie  przykładem  obiadu, który w większej części, robi się sam.
I chyba tak teraz u nas będzie;-)